Miejsca

Victor’s Way

Poszczący Budda, palec Śiwy, tańczące Ganeśe i… telefon komórkowy

Mijamy bramę w kształcie macicy strzeżonej przez dwie boginie i kobrę, zostawiając za sobą swój codzienny świat z jego problemami, troskami i radościami: przechodzimy do innego, magicznego świata hinduskich wierzeń, wyciszenia i ponadczasowości. Jesteśmy w miejscu zwanym Victor’s Way – Droga Wiktora.

To prywatny park medytacyjny o powierzchni 9 hektarów, w którym znajduje się kilkadziesiąt granitowych lub odlanych z brązu hinduskich rzeźb, o wysokości od 1,5 do 5 metrów. Wszystkie rzeźby wykonane były w Indiach, a zrobienie każdej, zajmowało pięciu robotnikom rok pracy!

Właścicielem parku jest urodzony w Berlinie w roku 1940 Victor Langheld, który wiele lat spędził w rożnych klasztorach w Tajlandii, Japonii i Sri Lance. W 2015 roku park został zamknięty dla publiczności; właściciel motywował to tym, że zwiedzający zrobili z medytacyjnego ogrodu park rozrywki dla rodziców z dziećmi. Sprzyjała temu niezwykła atmosfera miejsca, niesamowite krajobrazy i bliskość Dublina. W rok później park znów otwarto, wprowadzając jednak pewne ograniczenia wiekowe.

Rzeźby, jakie możemy zobaczyć w parku, należą do hinduistycznego i buddyjskiego panteonu bóstw: jest poszczący Budda i Śiwa, jest tańczący i grający na różnych instrumentach Ganeśa, są słonie i kobry, hinduskie stupy symbolizujące oświecony stan Buddy i palec Śiwy. Słowem: to miejsce które naprawdę warto zobaczyć!

Mimo że ogród powinien być miejscem wyciszenia, to jednak jego właściciel (który projektował wszystkie te rzeźby) mruga do nas okiem: jeden z posagów przedstawia Ganeśę grającego na tradycyjnej irlandzkiej odmienia dud – uilleann pipes, na dodatek ubranego w popularna na wyspie czapkę „paddy’s cap”. Mały szczurek u stóp Ganeśi trzyma kufel guinnesa, w innej rzeźbie – siedzi z laptopem na kolanach. A poszczący Budda ma z tyłu… telefon komórkowy.

Rzeźbą, która na mnie zrobiła największe wrażenie, jest Ferryman – przewoźnik. Jest niesamowita i wręcz nie mogłem od niej oderwać wzroku. Zaś na palcu Śiwy znajduje się napis: „Create or die” – twórz lub umrzyj. Więc tworzę „zieloną wyspę”…

PS. Bardzo podobał mi się także automat do zbierania pieniędzy za wstęp: zwykła dziura w desce, do której wrzuca się należność. Dokładnie taki sam „automat” znajduje się w sklepiku z hinduskimi pamiątkami…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *