Miejsca

Timoleague Abbey

Na samym końcu zatoki Courtmasherry (tej samej, w której zgubił się wieloryb – czytaj TUTAJ), u ujścia małej rzeczki Argideen, rozłożyła się średniowieczna wioska Timoleague. A w niej – ruiny kamiennego opactwa Franciszkanów.

Opactwo, którego fundatorem była Anglo-Normańska rodzina de Barrys i MacCarthys z Desmond, założono w roku 1240, w miejscu wczesnochrześcijańskiego kościoła z VI wieku pod wezwaniem św. Molagi, którego kult obchodzono w tym miejscu jeszcze XVII wieku. Stad irlandzka nazwa klasztoru – Tigh Molaige, oznaczająca ‘Dom Molagi’. Święty Molaga zasłynął ponoć tym, że sprowadził do Irlandii pszczoły i przyczynił się do rozwoju pasiek na tych terenach.
Nie ma sensu rozpisywać się kto, co i kiedy – bo ani nazwiska, ani fakty niewiele powiedzą. Ograniczę się zatem do informacji, że gdy Henryk VIII (ten sam, któremu łatwiej było ściąć żonie głowę niż się z nią rozwieść) w latach 1536-1541 dokonał kasaty katolickich klasztorów przywłaszczając sobie ich mienie, Franciszkanie wciąż pozostali w Timolleague Abbey. W owym czasie zajmowali się ponoć nie tylko klepaniem zdrowasiek, ale także… przemytem hiszpańskiego wina.

W roku 1568 klasztor został skonfiskowany przez koronę i od tej chwili zaczyna się jego powolny upadek. Dwa ciekawe fakty: w 1590 roku, protestancki biskup Cork kazał zabrać z klasztoru wszystkie metalowe elementy, by wykorzystać je do budowy młyna. Młyn często był jednak niszczony przez powodzie. W sześć później rozebrano dormitoria, a kamień i drewno próbowano przetransportować statkiem do Youghal. Statek zatonął w czasie sztormu – choć znajdował się w bezpiecznej i osłoniętej od wiatru zatoce.

Wprawdzie w 1604 roku bracia zakonni wrócili i odbudowali klasztor, ale już w 1612 Anglicy próbowali splądrować klasztor. Tym razem jeszcze go obroniono, ale nie na długo: w 1642 został spalony przez angielskich żołnierzy pod dowództwem Lorda Forbesa. I od tego czasu zaczął popadać w ruinę.

Dziś są to kamienne ruiny z pustymi oczodołami okien, biforiów i triforiów, w których już nie ma śladów witraży. Pozostały za to tajemnicze przejścia w ścianach i zasypany tunel, wiodący wprost do nieistniejącego budynku gospodarczego w porcie. Tą drogą dostarczano do klasztoru ryby i płody rolne, oraz przemycane wino.
W ruinach znajduje się kilkadziesiąt grobów. To częsty w Irlandii zwyczaj chowania ludzi na terenie dawnych kościołów i klasztorów.

One thought on “Timoleague Abbey

  1. Często mnie zastanawia skąd w ludziach ta skłonność do niszczenia…
    Piękne miejsce i ten oddech historii…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *