Miejsca

Dromana Gate

Jest taki skecz Kabaretu Dudek o panu majstrze: nieodżałowany Pan Majster – Kobusz pyta swojego ucznia Jasia:
-Jasiu, do czego jest ta rura?
-Ta rura jest… do niczego –
odpowiada Gołas.
Sytuacja jak ulał pasuje do dzisiejszego obiektu: widoczna na zdjęciu brama jest… do niczego: nie ma za nią ni ogrodu, ani posiadłości ziemskiej, ani nic. Ale od początku.

Właścicielem ziemi leżącej w widłach rzeki Blackwater i Finisk był Henry Villiers – Stuart. W 1826 roku ożenił się z pochodzącą z Wiednia wdową – Theresą Pauline Ott i… pojechali sobie w podróż poślubną do Indii.

Henry, który swą rodową posiadłość Dromana House oraz 160 km kwadratowych ziemi odziedziczył w wieku 6 lat, musiał być lubiany przez dzierżawców, bo gdy ze świeżo poślubioną małżonką wracali z miodowego miesiąca, na drodze wiodącej do domu zastali coś w rodzaju łuku triumfalnego. Budowlę – w stylu hinduskiego neogotyku zaprojektował lokalny architekt Martin Day, a wykonano ja z drewna i paper-mâchè. Nowożeńcom tak się pomysł spodobał, że gdy w irlandzkim klimacie brama rychło przestała istnieć, zbudowali taką samą – tyle że z kamienia.

Brama, która jest jedynym w Irlandii przykładem architektury hinduskiej, trochę popadła w ruinę. Pierwszy raz odrestaurowano ją w latach 60. ubiegłego wieku i ponownie – w roku 1990. Dziś trochę ogranicza skrajnię drogi – ale warto ją odwiedzić i przejechać się pod nią. Znajduje się ona pomiędzy Villierstown a Cappoquin, w Co. Waterford.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *