Miejsca

Bamboo Park

Bambusy, palmy, eukaliptusy i drzewiaste paprocie

Gdyby spojrzeć na mapę, to można zauważyć że Cork, w którym mieszkam, leży mniej więcej na tej samej szerokości geograficznej co moja rodzinna Łódź. A jednak różnica temperatur (zimą szczególnie) jest kolosalna. Pamiętam łódzkie zimy, podczas których temperatura spadała do -30° C; tu rzadko kiedy jest „na minusie”. Śnieg to zjawisko występujące raz na jakieś 2 lata i trwające godzinę, czasem dwie… Co jest tego przyczyną?

Otóż Irlandię od południa opływa ciepły Prąd Zatokowy, czyli Golfsztrom, biorący swój początek w Zatoce Meksykańskiej. Powoduje on że w styczniu i lutym – tradycyjnie najzimniejszych miesiącach w roku, temperatura waha się od 4 do 7 stopni. Nie są to oczywiście temperatury tropikalne, ale wiele ciepłolubnych roślin może tu rosnąć swobodnie: fuksje, w Polsce chowane zimą do piwnic żeby nie przemarzły, tu tworzą dzikie zarośla. Kwiaty fuksji są nawet swoistym symbolem regionu West Cork. Nie inaczej jest z trawą pampasową, różami, agawami i innymi roślinami ogrodowymi.

Po tym przydługim wstępie, przenieśmy do małego, ale uroczego miasteczka Glengariff leżącego w West Cork, blisko granicy z hrabstwem Kerry. Jedną z jego atrakcji (ale nie jedyną i kiedyś na pewno tu wrócimy!) jest Bamboo Park – czyli Park Bambusowy.

Park został stworzony przez Serge de Thibault i jego zonę Claudine stosunkowo niedawno, bo w 1999 roku. Ale część parku obejmuje swym zasięgiem dawny ogród (zwany Starym Ogrodem), założony jeszcze w roku 1910 przez Lady Ardilaun. Zatrzymajmy się na chwile przy tej postaci. Urodzona jako Olivia Charlotte Guinnes, była dalekim spadkobiercą irlandzkiego klanu Mac Carthy (w angielskiej formie: McCarthy), z którego wywodzili się irlandzcy królowie. W swoich czasach (1850-1925) była najbogatszą (tuż po brytyjskim władcy) osobą w Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Powróćmy jednak do parku. Jego pierwowzorem był istniejący od 1856 (choć udostępniony dla zwiedzających dopiero od roku 1953) bambusowy park Bambouseraie de Prafrance niedaleko Anduze we Francji. O ile jednak park francuski zalesiony jest głównie bambusami, o tyle w parku w Glengariff – poza bambusami – rosną także inne ciekawe rośliny: drzewiaste paprocie, palmy czy eukaliptusy.

Park sprawia wrażenie dość dzikiego: niewiele jest utwardzonych ścieżek, nie ma zbyt wielu ławeczek… Wrażenie jest niesamowite – bo można poczuć się jak w azjatyckim bambusowym lesie. A gdy wejdzie się w zarośla drzewiastych paproci, zaczynamy się rozglądać, czy zza którejś z nich nie wyskoczy żywy dinozaur… Spacerując ścieżkami wzdłuż wybrzeża, bardzo często można natknąć się na mieszkające w zatoce foki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *