Miejsca

Ballycotton

Statek – widmo, latarnia morska i malownicza rybacka wioska.

Czasem znajdziemy się w jakimś miejscu i przez głowę przebiegnie nam myśl: tak, to jest to miejsce, w którym mógłbym żyć… Jednym z takich miejsc w którym mógłbym zamieszkać jest Ballycotton – mała rybacka wioska ok. 40 km na wschód od Cork.

Ballycotton – to mały klejnocik w East Cork: urzekająca swym pięknem mała, wiktoriańska, rybacka wioska, leżąca na klifie nad zatoką. Ponieważ prowadzi do niej tylko jedna droga, nie można przez wieś przejechać ot, tak sobie: trzeba przyjechać i wyjechać tą samą drogą.

Zimą senne Ballycotton, latem rozbrzmiewa gwarem turystów: tych, którzy zostają tu na kilka dni w hotelu lub Bed & Brekfest, i tych, którzy przyjeżdżają wylegiwać się na piaszczystej plaży o długości ok. 25 km, rozciągającej się na wschód od wsi.

Jedną z atrakcji Ballycotton jest łódź ratunkowa „Mary Stanford”, o której pisałem tutaj. Ale nie jest to atrakcja jedyna. Nie mniej ciekawa jest bowiem latarnia morska Ballycotton, stojąca na wysepce, około kilometra od wsi.

Latarnię zaczęto budować w latach 40 dziewiętnastego wieku, po katastrofie pierwszego zdobywce Błękitnej Wstęgi Atlantyku, bocznokołowca „Sirius” (możesz o tym przeczytać tutaj), a oddano do użytku w roku 1851. Pierwotnie latarnicy wraz z rodzinami mieszkali na wyspie, a dzieci chcąc dostać się do szkoły, musiały wiosłować około kilometra. W 1899 roku latarników przeniesiono na stały ląd; na wyspie znajdował się jedynie ten, który akurat pełnił służbę. W 1975 roku latarnię zelektryfikowano, zaś 28 marca 1992 roku – zautomatyzowano.

Latarnia Ballycotton jest jedną z niewielu latarni na irlandzkim wybrzeżu, którą można zwiedzać. Wycieczki rozpoczynają się w porcie rybackim i trwają około półtorej godziny – wliczając w to rejs łodzią „Yassy” oraz wejście na szczyt latarni morskiej. Z balkonu rozpościera się wspaniały widok na East Cork, zaś przy odrobinie szczęścia można zauważyć delfiny, foki czy wieloryby.

Inną atrakcją jest MV „Alta” – statek – widmo, który osiadł na skałach nieopodal Ballycotton. W październiku 2018 roku, ok. 1000 mil od Bermudów, zarejestrowany w Tanzanii „Alta”, dryfuje przez trzy tygodnie z dziesięcioosobową załogą bezskutecznie próbującą naprawić uszkodzony silnik. Brak żywności i nadchodzący tropikalny sztorm zmusiły marynarzy do opuszczenia pokładu. Rok później okręt brytyjskiej Royal Navy – HMS „Protector” napotkał „Altę” na Atlantyku; statek wciąż pływał, choć na pokładzie nie było nikogo. W lutym 2020 roku, przepływając ruchliwy szlak komunikacyjny i omijając gazowe platformy wiertnicze u wybrzeży Cork, „Alta” osiadła na skałach.

Jeszcze do niedawna można było zobaczyć wrak na mapach Google: dziś już niestety nie. Można do niego dotrzeć idąc wzdłuż klifu na zachód, wytyczona ścieżką tzw. Cliff Walk.
Na domiar złego, kilka dni temu ktoś go podpalił, tylko powiększając problem z usunięciem 2295 ton pordzewiałej stali.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *