Miejsca

[50] Blennerville Windmill

Wiatrak, w którym wciąż miele się zboże…

Tam gdzie Tralee spotyka się z Półwyspem Dingle, nad estuarium rzeki Lee stoi wiatrak. Od razu mała ciekawostka: Cork, leżący jakieś 100 km na południe także leży u ujścia… rzeki Lee. Tylko że to jest inna rzeka Lee! Od niej z resztą miasto wzięło nazwę: Trá Lí oznacza bowiem plażę nad rzeką Lee.

Wróćmy jednak do wiatraka Blennerville – bo taką on nosi nazwę. Zbudowano go w roku 1800 na polecenie Sir Rowlanda Blennerhassetta – prawnika z tytułem szlacheckim. Kiedyś miejsce to nazywało się Cahirmoreaun, ale od kiedy Blennerhassett się tam przeprowadził, zmienił – na cześć swojej rodziny – także i nazwę miejscowości. W – teraz już – Blennerville zbudował szkołę katolicką Erasmus Smith School i wiatrak, a całkiem niezłe dochody przynosiło mu prawo organizowania czterech jarmarków rocznie i cotygodniowego targu oraz zysk z mielenia zboża dla okolicznej ludności i na eksport do Anglii. Blennerville była także macierzystym portem żaglowca „Jane Johnson” który podczas głodu w połowie XIX wieku przewoził emigrantów za ocean i o którym pisałem TUTAJ.

Po raz kolejny wróćmy do wiatraka. Ma on 21,3 m wysokości, a długość śmigieł wynosi 18,3 m. Mełł zboże przez pół wieku; jednak zaczął podupadać, gdy coraz powszechniejsze stały się silniki parowe. Do jego upadku przyczyniła się także budowa żeglownego kanału do Tralee oraz głębokowodnego portu Fenit, kilka kilometrów na zachód od miasta. Fenit – nawiasem mówiąc – jest nie tylko najdalej na zachód wysuniętym portem handlowym Irlandii, ale także i Europy.

W roku 1981 młyn został kupiony przez władze miasta Tralee i rozpoczęto jego rekonstrukcję. W roku 1990 został
ponownie otwarty do użytku przez ówczesnego premiera Irlandii – Charlesa Haugheya i od tego czasu znów pracowicie miele zboże na mąkę, będąc jedynym komercyjnym wiatrakiem w Irlandii.

Wiatrak Blennerville był zamknięty na głucho, gdy go odwiedziłem. Wiadomo: COVID i te rzeczy… A szkoda – bo wewnątrz także jest co oglądać: jest model kolei wąskotorowej Tralle – Dingle, jest ekspozycja poświęcona emigracji i statkowi „Jane Johnson” – jedynemu, na którym nie umierali emigranci, jest też wystawa starego sprzętu rolniczego. No i oczywiście zobaczyć można jak kiedyś ze zboża robiono mąkę.

I na koniec jeszcze jedna ciekawostka: rok po uruchomieniu wiatraka wydarzył się tragiczny wypadek: żona Sir Blennerhasseta – Millicent Agnes z domu Yielding, zginęła uderzona śmigłem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *