Miejsca

Kanturk Castle

Błękitny Potok i niedokończony zamek

Nieomalże w samym środku hrabstwa Cork, nad rzeką Blackwater znajduje się niewielkie miasteczko Kanturk. Nazwa miasta wywodzi się z irlandzkiego Cèann Tuirc – co oznacza głowę dzika. Niegdyś była to stolica rodu MacDonagh MacCarthy, lordów Duhallow. Na obrzeżach miasta, około 1,5 km od centrum, znajdują się dobrze zachowane ruiny potężnego, kamiennego zamku.
Zamek ma kształt prostokąta o wymiarach 28 x 11 metrów z wieżami o wysokości 29 metrów w narożnikach. Sam budynek był czterokondygnacyjny (tzn. posiadał parter i trzy piętra), wieże zaś – miały o jedno piętro więcej. Dziwnie niespójna jest architektura zamku: tradycyjny irlandzki styl w jakim budowano zamki – wieże, przenika się tu z architekturą właściwą epoce angielskich Tudorów i włoskim renesansem. Główne wejście do zamku znajdowało się na wysokości pierwszego piętra i obramowane było renesansowym portalem. Schodów dawno już nie ma, ale gdyby były, pod nimi znajdowało się drugie wejście, przez które wciąż można się dostać do środka. Środek jest pusty; jedynie w ścianach podziwiać można renesansowe okna i pozostałości po kominkach; ponoć w żadnych ruinach irlandzkich zamków nie ma ich tylu co tutaj.
Budowę zamku rozpoczęto około 1601 roku – lecz nigdy jej nie ukończono. Gdy bowiem wieść o jego budowie dotarła na królewski dwór w Londynie, zwołano tzw. Tajną Radę (był to organ doradzający królom Anglii podejmowania decyzji w sprawach rządzenia krajem) która zakazała MacDonaghom kontynuacji budowy, ponieważ obawiano się, że zamek zostanie wykorzystany jako forteca do ataku na angielskich osadników.

Legenda mówi, że MacDonagh na wieść o zakazie, ze złości potłukł młotkiem wszystkie dachówki pokryte niebieskim szkliwem, a gruz kazał wrzucić w koryto pobliskiego strumienia, który – ze względy na kolor dna – zaczęto nazywać Błękitnym. Inną wersję tej legendy usłyszałem od chłopaka, z którym kiedyś pracowałem w pewnym biurze i – jako jedyni nałogowi palacze – często spotykaliśmy się na „dymka”. On pochodził z Kanturk i tę wersje legendy usłyszał od swoich dziadków. Otóż właściciel zamku zamówił ponoć ogromną kopułę z niebieskiego szkła, która miała przekryć budynek. Kopuła jechała na kilku wozach zaprzężonych w wiele par koni. I podczas przeprawy przez strumień, już u celu podroży, konie się spłoszyły, a kopuła zsunęła się z wozów rozbijając w drobny mak.

MacDonagh zmarł około roku 1625, a zamek przeszedł w ręce jego spadkobierców. Ci niestety popadli w finansowa ruinę po sfinansowaniu buntu przeciwko Anglikom i koniec końców zamek został oddany za długi Sir Phillipowi Percivalowi. Ten nie dokończył jednak budowy lecz… usunął kominki i umieścił je w innych swoich zamkach. W rękach rodu Percivalów zamek znajdował się do roku 1900, kiedy to został przekazany angielskiemu The National Trust – charytatywnej organizacji zajmującej się ochroną dziedzictwa kulturowego. Ciekawostką jest to, że należał do niej jeszcze długo po uzyskaniu przez Irlandię niepodległości – bo aż do roku 2000, kiedy to oficjalnie został przekazany An Taisce – pozarządowej organizacji działającej na rzecz ochrony środowiska i dziedzictwa architektonicznego Irlandii. W ceremonii przekazania uczestniczyła prezydent Mary McAleese.
To fajne, fotogeniczne miejsce, idealnie nadające się na rożnego rodzaju sesje zdjęciowe. Warto je odwiedzić – choć właściwie poza ścianami zamku i ładnie utrzymanym parkiem nic więcej nie ma.

Visual Portfolio, Posts & Image Gallery for WordPress

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.